• Wpisów: 46
  • Średnio co: 71 dni
  • Ostatni wpis: 9 lat temu, 19:13
  • Licznik odwiedzin: 26 002 / 3369 dni
 
oura
 
Wcięło mnie na trochę.
Nie było w sumie siły na pisanie.
Przez ostatnie 3 dni przeszłam poważną batalię z najlepszą przyjaciółką. Dużo rozmów, tłumaczenia.. Cóż, nie będzie mi lekko, ze świadomością, że w każdej sytuacji jej facet będzie stał na pierwszym miejscu.. BO to FACET. I ją dopełnia. I kropka. Gdyby mi się coś stało, jakoś by sobie z tym poradziła. Gdyby jemu.. Nie miała by po co żyć.
Nie zrozumcie mnie źle, nie mam prawa się o to wkurzać, bo to jej decyzja..
Ok, może nigdy tak nie kochałam jak ona, ba, nawet nie miałam większego związku.. (chyba, że ktoś nazwie nim 11 dni chodzenia za rączkę i udawania szczęśliwej pary, a potem dostanie megaaaa kosza, bo ja "nie jestem tą jedyną" i sorry, nic z tego nie będzie.. Jeju, kiedyś to przeżywałam, teraz podśmiewam się z mojej naiwności i głupoty xD) ale kurczę, ja bym po prostu tak nie potrafiła.
Bo przyjaźń, taka już od podstawówki, gdzie przeżyłyśmy ze sobą masę.. Były kłótnie, szaleństwa, nocowanie, dojrzewanie. Właściwie wszystko dzieliłyśmy. To jedyna osoba z którą nie krępuję się rozmawiać dosłownie o WSZYSTKIM.
Dwa lata temu poznała faceta. Przez internet, no ale i tak. Ona twierdzi, że to jej druga połówka, on ma podobnie. Super.
Jestem totalnie za tym związkiem, zawsze starałam się jej pomagać.
I będę to robić, i pogodzę się ze świadomością, że najlepsza przyjaciółka będzie zawsze w hierarchii niżej od jej chłopaka.
Tylko ja bym tak nie potrafiła. Stawiać ją na jakimś miejscu w moim życiu. Ona jest po prostu częścią mnie.. Nie potrafię tego inaczej określić. Przelałyśmy ze sobą morze łez, spędziłyśmy ze sobą wiele dni, mimo wszystko.
Trochę boli.. Ale muszę się z tym pogodzić, chcę.
Jeśli to ma dać jej szczęście, jeśli tak czuje? Dlaczego mam cokolwiek jej narzucać, tłumaczyć i się denerwować? To jej decyzja. To kogo stawiamy na pierwszym miejscu w naszym życiu zależy tylko od nas. I jeśli ktoś chce nam to narzucić, to nie jest prawdziwym przyjacielem..
W sumie uświadomiłam sobie jedno.. Tu, na ziemi, nie ma nikogo, dla kogo jestem NAJWAŻNIEJSZA. Jeśli w moim życiu pojawi się facet, który będzie choć w połowie oddany, tak jak ja.. Będę na prawdę szczęśliwa.
z resztą, jeśli nie, to i tak mam już takiego kogoś.. Komu zależy bez względu na wszystko właśnie na mnie. Ale z nim, spotkam się dopiero kiedyś, przy końcu mojej ziemskiej wędrówki.. Będzie tam czekał z moim Tatą. ON. BOSKI :)

Nie możesz dodać komentarza.