• Wpisów:46
  • Średnio co: 71 dni
  • Ostatni wpis:9 lata temu, 19:13
  • Licznik odwiedzin:26 007 / 3369 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Myślałam, że to jakiś żart, ale to się serio dzieje!
http://allegro.pl/listing.php/search?sg=0&;string=partner+na+studni%C3%B3wk%C4%99
 

 
Właśnie osiągnęłam wyższy poziom wtajemniczenia z.. balonów wydmuchiwanych z gumy.
Bo każdy chyba zna uczucie, gdy takowy balon pęka i ma się go na całeeej twarzy.
Ta.
Tylko co zrobić, gdy przy okazji ma się okulary na nosie? To już wyższa szkoła jazdy!
Btw, wie ktoś jak skutecznie usunąć gumę ze szkieł?!
 

 
Nie wiem po co się dziś podnosiłam z łóżka..
Zdążyłam ze wszystkim na czas- wliczając śniadanie, kąpiel, suszenie etc.
To powinno mnie zaalarmować. Skoro Ci się udało to uważaj! Jeszcze się odwróci..
I co? Trakcja zerwana, pociągi mają przynajmniej godzinę obsuwy.. Szkoda, że dowiedziałam się o tym marznąc już na dworcu. 40 minut czekania i sobie odpuściłam. W sumie, mam dzisiaj w planie tylko ćwiczenia (na których pojawiłabym się 20 minut przed końcem) i wykład. Tak więc mam nieplanowane wolne, które zamierzam spożytkować na gotowanie zupy i jakiś film. Potem czeka mnie nauka na jutro i pojutrze. W weekend do pracy i znów nauka. W koło Macieju.
Przynajmniej udziela mi się świąteczny nastrój.
Ta świadomość zbliżających się ulubionych świąt naprawdę potrafi podnieść na duchu
 

 
Ależ mnie tutaj nie było czasuuuu. Całe 8 dni!
Ale wracam, grzecznie ściągam pajęczyny i odkurzam bloga
W sumie moja nieobecność spowodowana jest małą ilością wolnego. Dorywcza praca w każdej wolnej chwili.. A na studiach tyle nam nawalili na kół, wejściówek etc. że chwilami nie wiedziałam jak się nazywam xD
Ale jeszcze trochę. Dziesięć dni i upragnione wolne! ^^ Cały 23 grudnia mam zamiar spędzić piekąc/gotując. Ale będzie frajda!
Póki co czekają mnie jeszcze 2 koła i przynajmniej 4 wejściówki.. Ale co tam, trzeba dać radę.
 

 
Kumpel strzelił focha.
Bo nazwałam go "chwatem" w smsie.
No ludzie, czy moi znajomi muszą aż tak pędzić z duchem czasu, że nie rozumieją o czym mówię? xD
Powiedział, że nie gada ze mną, bo on nie jest żadnym chwastem i w ogóle o czym ja mówię
Kurczę. Chwilami czuję się niczym Bożydar w sławetnym skeczu Kabaretu moralnego niepokoju:
 

 
..rosną na placu Pigalle!
Co prawda nie dostałam kota z Francji, A. nie miała czasu szukać
Ale w ramach rekompensaty przywiozła mi pieczonego kasztana, którym się właśnie raczę! Ha!
Powiem Wam,że całkiem smaczny jest, ale ja jednak pozostanę przy orzechach włoskich
No i kolejny punkt na liście dziwnych rzeczy do zjedzenia odznaczony ^^

..a teraz kończę z buszowaniem po necie i wracam do nauki
 

 
Czy wspominałam już, że nie cierpię dubbingowanych filmów? Nie?
To teraz wspominam
Jedyne co oglądam w wersji polskiego podkładu to bajki, tu na prawdę przodujemy w wymyślaniu tekstów (patrz shrek )
Uwielbiam za to filmy po angielsku, albo z napisami (w zależności od stopnia trudności- np staram się oglądać Big bang theory bez napisów.. Ale przy tych ich naukowych wywodach często się gubię xD).
No i dzisiaj nadszedł dzień w którym tłumaczenie dogłębnie zawiodło.
Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że kwestia:
"-oh my God"
została przetłumaczona jako..
"-o Bożena!"

Facepalm..
 

 
Ledwo usiadłam do zadań.
Pełna werwy.
Chęci do nauki.
A z głośników jak na złość:
"..i co ja robię tu, co Ty tutaj robisz..?"

Taaaaa
 

 
Miałam zacząć się uczyć, ogarniać notatki do kół, wejściówek, etc.
Więc, jak przykładna studentka-pedantka poukładałam wszystkie materiały na stosik.
I jak zawsze Fado, mój kot, wyczuł chwilę i się na nie wpakował. A wygląda tak żałośnie (cały dzień spaceruje markotny po domu), że nie mam serca go stamtąd ruszyć..
Oczyma wyobraźni widzę takie tłumaczenie na najbliższych zajęciach:
"-No sama Pani widzi, Pani Profesor, nie mogłam się przygotować"


Nic. Muszę zacząć, bo sobota zastanie mnie w czarnej.... dziurze
Finanse, Angielski, Inwestycje, Rachunkowość.
Nadchodzę.
 

 
Przypomniała mi się pewna rozmowa z kolegą, przeprowadzona kilka lat temu, na temat Pratchett-a właśnie
,,W: A co Ty ogólnie porabiasz, że tak wolno odpisujesz?
Ja: A wiesz, czytam książkę i się zakochałam w Pratchett-cie.
W: No brawo! Kurczę, bo już się o Ciebie martwiłem! I to w dodatku już zakochana, Ty go za granicą poznałaś? Takie nazwisko niepolskie..
Fajny chociaż?
Ja: W, on ma 58 lat..
W: Nie no, wiesz, o gustach się nie dyskutuje.
A taka cicha woda z Ciebie niby. Ja Cię kręcę!
Ja: ..."
 

 
Tak patrzę na ilość piętrzących się przede mną notatek i przychodzi mi na myśl jeden, jakże trafny cytat:
"Kiedy człowiek spogląda w otchłań, otchłań nie powinna do niego machać."

Btw- Pratchett? Ukochany pisarz, definitywnie. Przeczytałam ze 30 powieści i wciąż mi mało
 

 
Widziałam pierwszą reklamę Coca Coli w TV (może już od dawna lecą, ale ja ostatnio włączałam telewizor ze 3 tygodnie temu )
A rano, w moim mieście padał śnieg.
Co prawda leżał góra kilka minut- póki co utrzymuje się temperatura dodatnia, ale widziałam i odczułam na własnej skórze! (zaczął padać jak wysiadałam z pociągu).
Ta. Więc jeszcze miesiąc i będę rozkoszować się świętami. O ile wcześniej nie padnę z nadmiaru stresu i pochłoniętej wiedzy. Przede mną mnóstwo zaliczeń/ kolokwiów i wejściówek..
Ma ktoś może wehikuł czasu pożyczyć?
Chciałabym być już po..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Monty Python rządził, rządzi i będzie rządził
jest jeden skecz, na którym spłakałam się ze śmiechu.
Oto i on:
a to jest po prostu rozwalające
 

 
Masakra.
Zacznie się za tydzień.
Kolokwium, speech, test, wejściówka.
Kolokwium, kolokwium, wejściówka.
Kolokwium, wejściówka, wejściówka.
No luuuudzie!
Chcę 23 grudnia. Godzina nie ma znaczenia. Byle było już po!
Znowu będzie mnóstwo stresu przez tą moją cholerną ambicję.
Niedosypianie, niedojadanie..
Żebym ja chociaż motywację miała. Albo determinację.
A ja najchętniej bym się zaminowała w fotelu z książką ( i to nie naukową ) na kolejne cztery tygodnie.
Znikąd ratunku.
Zacisnąć zęby i do nauki.
Jakoś motywować się trzeba samemu. A, że prośby nie pomagają, trzeba groźbą!
To będzie rzeź. Tylko co ja takiego zrobiłaaam? xD
  • awatar Oura: zarządzanie. ogółem jest super. Ale przychodzi taki czas. Że wszyscy coś robią :/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Kurczę.
Znalazłam dzisiaj absolutnie prze-fantastyczne miseczki w sklepie. Zestaw zawiera sześć sztuk plus sześć porcelanowych łyżek. Jest śliczny.
Cena też nie razi, bo kosztuje on 30zł.
Tylko, że ja w moim rozmachu i marzeniach o gotowaniu dla większej ilości osób kupiłabym od razu dwa zestawy..!
I mamy problem. Bo nie wiem, czy jest sens wydawać 60zł na coś, co będzie czekało na moją emigrację z domu, gdy wreszcie będę mieć swoją wymarzoną kuchnie..? Pomóżcie!
  • awatar Oura: za późno mój drogi. Kurzą się w szafie :P A ja jestem prze-szczę-śli-wa! :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Ha!
Wymyśliłam sobie, że fajnie byłoby zacząć zbierać figurki kotów, z całego świata ^^
Zainspirowały mnie do tego dwa kocie prezenty- Jeden z Szanghaju drugi z Egiptu. Niedługo dojdą jeszcze dwa. Z Francji i RPA
Może to i mała sprawa, ale fajnie będzie tak kiedyś dzieciom/wnukom pokazać.
,,-Zobacz Kochanie, a to przyjechało do nas aż z Honolulu"
  • awatar Oura: sama posiadam trzy "żywe" koty :D Za czwartego podziękuję ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Położyłam się wczoraj, koło 23, na "chwileczkę".
Obudziłam się dzisiaj o 10 xD
Całą noc włączony komputer. A co za tym idzie, gadu, skype. Tjaaa.
Ale wychodzi, że R. zna mnie naprawdę dobrze:

"[01:162] R: do łóżka, ale to już. Czy ty wiesz moja droga która to godzina
[01:16:21] R: ?
[01:16:28] R: Boga to ty się w ogóle nie boisz
[01:16:51] R: jutro będziesz dzieci na ulicy straszyć
[01:36:50] R: hmmm.. czyżby ktoś zasnął i nie wyłączył komputera? Tak to całkiem by pasowało do mojej kochanej młodszej siostrzyczki, która czasem tylko na chwilkę przyłoży główkę do poduszki i sama nie wie jak to się dzieje ze od razu zasypia, a potem wstaje o 4-5 nad ranem żeby się czegoś nauczyć, bo wieczorem nie zdążyła, bo jakoś się jej przysnęło "
 

 
Wczorajszy odcinek jak zwykle śmieszny..
Ale scena "pocałunku" Raya i Howarda?! Coś pięknego
I ten tekst kończący odcinek:
"Liczyłem na to, że rano zadzwonisz.."
Bez-błę-dny!
 

 
Wczoraj szef poprosił mnie, bym wypełniła druczki, zaadresowała paczki i wysłała je na poczcie.
Wyobraźcie sobie sytuację.
Stoicie sobie na poczcie, jest dość duża kolejka.
Drzwi się otwierają, wchodzi młoda dziewczyna, z uśmiechem na ustach, czerwonym szalikiem na szyi i wielką torbą wypakowaną paczkami.
To zdziwienie w oczach kolejki.. Bezcenne
 

 
No cóż. Wczorajszy wypad do kina był całkiem udany. Dobry popcorn, ładna pogoda.. Ale film już nie. Dobra, wizualnie całkiem spoko, ale sama akcja jakoś mnie nie porwała. W dodatku zmienili kilka istotnych szczegółów. Wiem, że to na potrzeby filmu, ale i tak. Kogoś kto dobrze pamięta książkę mogło zniechęcić do oglądania całości.
Śmiałam się raz. Ale to i tak nie wtedy gdy reszta "publiczności". Początek filmu (uwaga spoiler ), gdy Snape idzie alejką na terenie posiadłości Malfoy-ów, a potem wchodzi do ich dworu. Ogółem widać, że pogoda nie jest zachwycająca, mgła, zapewne wilgotno, możliwe że mżawka. Severus ma proste włosy. Ale w scenie gdy wchodzi do komnaty ma już takie "rozwichrzone". Jakby od wilgoci dostał loków xD
Nie wiem, czy to celowe zamierzenie, ale ja to spostrzegłam. Może dlatego, że sama tak mam. Moje włosy są ciężkie do układania. Tzn, owszem, mogę je lokować, prostować (z natury mam raczej proste) ale jak tylko wyjdę z domu, wystarczy że dostaną trochę wody- loki się prostują, proste- kołtunią xD
To taka moja mała dygresja
  • awatar Rudy Jeż.: a co do włosów, to mam proste jak druty i nie mam na szczęście takich problemów :D
  • awatar Rudy Jeż.: ja ogólnie wolę książki aniżeli filmy :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Telewizji nie oglądam prawie wcale.
Za to w internecie, co tydzień pojawiają się odcinki tych które śledzę.
-"Lie to me"
-"Pamiętniki wampirów"
-"Jak poznałem waszą matkę"
-"Teoria wielkiego podrywu"
Ten ostatni jest moim ukochanym. Tu możecie zobaczyć jeden z genialniejszych fragmentów: